Studenci CDV najbardziej kreatywni w biznesie! | Collegium Da Vinci Poznań

Studenci CDV najbardziej kreatywni w biznesie!

Kamila Stachowiak i Michał Wieczorek zostali wyróżnieni w plebiscycie brief.pl

Wywiad z Kamilą Stachowiak i Michałem Wieczorkiem – studentami zarządzania kreatywnego w Collegium Da Vinci, wyróżnionymi w rankingu 50 Najbardziej Kreatywnych Ludzi w Biznesie według magazynu brief.pl!

Przede wszystkim: gratulacje! Kim jesteście i jak to się stało, że trafiliście do grona 50 najbardziej kreatywnych ludzi w biznesie?

Kamila Stachowiak: Studiujemy zarządzanie kreatywne w Collegium Da Vinci na trzecim roku.  Ja od zawsze robiłam projekty społeczne skupione wokół osób z niepełnosprawnością wzroku. Dzięki współpracy Michałem, który zawsze patrzył na modele biznesowe, kwestie finansowe stwierdziliśmy, że projekty społeczne połączymy z technologiami i biznesem.  Projekt, dzięki któremu zostaliśmy wyróżnieni przez brief.pl, polega na cyfryzacji legitymacji osób z niepełnosprawnością, co przekłada się na realne udogodnienia związane z dostępnością przestrzeni. Nie chcieliśmy działać w ramach kolejnej fundacji, ale stworzyć realne narzędzia, dawać konkretne kompetencje.

Michał Wieczorek: Z tym pomysłem, dzięki wsparciu warszawskich znajomych związanych z technologiami, zgłosiliśmy się do inkubatora Unicorn Hub.

Kamila: My zajmowaliśmy się merytoryką, czyli problemami osób z niepełnosprawnością wzroku, a oni urbanistyką i technologią – obszary naszej specjalizacji idealnie się uzupełniały, nasze zainteresowania spotkały się z ich umiejętnościami. Przez kilka ostatnich  miesięcy inkubowaliśmy nasz pomysł.

Na czym polega nagrodzony projekt?

Michał: To unikalny, autorski pomysł, który bazuje na istniejących technologiach, ale nie było jeszcze w skali świata próby wykorzystania ich w taki sposób. Projekt skierowany jest do wszystkich osób z niepełnosprawnościami, nie tylko tych niewidzących. Użytkownik otrzymywałby swoją kartę osoby niepełnosprawnej ze specjalnym nadajnikiem, certyfikatem. Istnieją już legitymacje osób niepełnosprawnych, które uprawniają do odbierania różnych zniżek, choćby w komunikacji miejskiej, ale proces ten wymaga okazania dokumentu osobie upoważnionej. Karta elektroniczna będzie pewnego rodzaju nadajnikiem – jeśli osoba z niepełnosprawnością zbliży się do miejsca lub przedmiotu użyteczności publicznej, który sprzężymy z nadajnikiem, to będzie to działało automatycznie,

Przykładem jest przystanek autobusowy: gdy osoba na wózku będzie czekała na autobus czy tramwaj to kierowca, który do przystanku się zbliży, otrzyma informację, że taki pasażer czeka. Nawet, jeśli go nie zauważy, system poinformuje go z odpowiednim wyprzedzeniem, że powinien zaparkować bliżej czy otworzyć podjazd dla wózków.

Kamila: Jesteśmy na etapie testów, mamy nadzieję, że proces ten będzie w pełni zautomatyzowany. Certyfikat wgrany na legitymację byłby więc pewnego rodzaju latarnią – system działania będzie podobny do covidowej aplikacji ProteGO Safe, która lokalizuje użytkowników i informuje, że np. przebywali się w okolicy osoby zarażonej koronawirusem. W realiach uczelnianych, takich system mógłby np. informować obsługę klienta, że w kolejce oczekuje osoba z niepełnosprawnością i pomóc w szybszym jej obsłużeniu.

Wiemy, że miasta projektowane są na potrzeby czterdziestoletniego, sprawnego białego mężczyzny. Ale nie tak wygląda nasza społeczeństwo!

Jaka będzie przyszłość Waszego projektu?

Kamila: Nie jesteśmy pewni, czy takie rozwiązania szybko i powszechnie zadebiutują w już istniejących miastach – być może ich pełny potencjał wybrzmi w miastach, które są dopiero projektowane. Ciekawym przykładem jest tu rynek afrykański, gdzie duże miasta i metropolie dopiero powstają.

Skąd pomysł na zajęcie się tym obszarem niepełnosprawności?

Kamila: Gdy miałam 16 lat trafiłam na fundację Zwolnieni z Teorii działającą zgodnie z hasłem “Działaj dla innych, ucz się dla siebie”. Zadaniem było wybranie i próba rozwiązania problemu społecznego. Dla niektórych był to fakt, że w małym mieście nie ma nightskatingu, dla innych bodyshaming, a ja od zawsze związana byłam tymi niezauważalnymi problemami, dlatego poznałam ośrodek dla osób niewidomych w Owińskach, więc zaczęłam uczyć się z ciekawości alfabetu Braille’a i Lorna, języka migowego. Zawsze lubiłam burzyć bariery komunikacyjne, pokazywać, że te osoby są takie same jak my.

Akurat na przykładzie wzroku bardzo łatwo jest pokazać, jak łatwo jest w życiu coś stracić. Widzę też po sobie, jak bardzo pogorszył się mój wzrok przez nieustanne przykucie do komputera. Obecnie coraz więcej dzieci rodzi się z wadą wzroku. Raporty mówią, że do roku 2050 trzykrotnie zwiększy się liczba ludzi całkowicie niewidomych – te wyniki są przerażające!

Jak wyglądała więc Twoja aktywność społeczna?

Kamila: Najpierw prowadziłam warsztaty w szkołach, technikach, liceach w całej Wielkopolsce o tym, jak pomóc osobie niewidomej. Za tą aktywność nagrodzona zostałam miejscem na liście 25 under 25 magazynu Forbes w kategorii Wspieranie różnorodności.

Organizowałam też wystawę sztuki dla osób niewidzących w Centrum Kultury ZAMEK w Poznaniu – stworzyliśmy dla nich wypukłe dzieła, których mogli dotknąć i poczuć. Z kolei osoby widzące zakładały na oczy specjalne okulary lub opaskę, co pomogło wczuć im się w sytuację osoby niewidzącej.

Często lęk przed pomocą wynika z niewiedzy – nie wiemy jak pomóc osobie z niepełnosprawnością, jak o to zapytać. Miała być to więc edukacja społeczeństwa, zachęcenie do zauważenia tych niewidzialnych problemów, stworzenia warunków, w których osoby niewidome (albo zupełnie pomijane przez prawo osoby głuchoniewidome, czyli niewidzące i niesłyszące) chciałyby wychodzić z domu, aktywnie przeżywać swoje życie. Przecież aż 80% informacji dociera do nas przez wzrok!

Jakie macie plany na najbliższą przyszłość?

Michał: Na pół roku parkujemy ten temat, by rozwijać kolejny pomysł.  W tej niedalekiej przyszłości spróbujemy system wprowadzić w mniejszej skali – na uczelni lub np. w wybranej gminie.

Kamila: Tak, jesteśmy chwilę przed obroną kolejnego pomysłu, również związanego z osobami z niepełnosprawnościami. Łączymy nasze zainteresowania metodą design thinking z ich potrzebami. Przeprojektowujemy proces projektowania inkluzywnego tak, żeby dać narzędzia design thinking osobom niewidzącym. Bez post-itów, bez kanw, bez trzyminutowego sprintu, ale z autorskim, dedykowanym scenariuszem. Efektem jest nasza autorska platforma DesignI, na której instytucje z całego kraju będą mogły zgłaszać wyzwania z zakresu dostępności. Może to być wystawa, aplikacja, park, koncert, czy np. moja wymarzona aplikacja albo miejsce pracy, które pomogą rozwiązać osoby, których bezpośrednio to dotyczy! Pomijamy researcherów, którzy nie mają tych unikalnych życiowych doświadczeń, a oddajemy głos osobom, które mają najdoskonalszą wiedzę o swoich potrzebach – dając im odpowiednie narzędzia i przestrzeń do dialogu.

Na razie tylko 4% osób, które uczą się w ośrodkach dla osób niewidzących, podejmuje aktywność zawodową. Chcemy to zmienić, chcemy uczyć młodsze pokolenie kompetencji miękkich, publicznych przemówień, narzędzi projektowych. Dać im szansę i zastrzyk odwagi do podjęcia studiów czy pracy. I to niekoniecznie w zawodzie tapicera czy koszykarza-plecionkarza, bo często na tym kończą się dziś ich możliwości.

Michał: Na tej podstawie piszemy też swój pracę licencjacką.

Czy uczelnia przyczyniła się jakoś do rozwijania Waszych pomysłów?

Michał: Znajomości zawarte w Collegium Da Vinci, kontakty, poznani wykładowcy – to wszystko jest dla mnie niezwykle inspirujące. To nie tylko mądrzy, doświadczeni, ale przede wszystkim dobrzy i otwarci ludzie. Najcenniejsi są właśnie studenci – ludzie, których tu poznałem są niezwykli.

Kamila: My też byśmy nie poznali, gdyby nie uczelnia. Z kolei nasz wykładowca Marcin Jerzynek jest jednym z mentorów w Hub of Talents, co zainspirowało nas do działania i zgłoszenia projektu do inkubatora przedsiębiorczości. Gdyby nie to… Pewnie dalej robilibyśmy kampanie społeczne, projekty własnym sumptem, ale nie wznieślibyśmy się na kolejny poziom rozwoju.

Michał: Przy naszym kolejnym projekcie część ekspertów będzie właśnie z Collegium Da Vinci – wiem, że to są osoby, na które możemy liczyć. Wiele naszych wykładowców wspiera nas w działaniach i konsultuje pomysły.

Zdradzicie swój przepis na sukces? Stoją za tym jakieś rzadkie zasoby i znajomości, a może cierpliwość i ciężka praca?

Michał: Ważne są przede wszystkim chęci. Jak będą chęci, to reszta przychodzi sama. Prócz czasu, którego wiecznie brakuje 😉

Kamila: Tak, chęci i szukanie mostów między swoimi aktywnościami – my studiujemy dziennie, pracujemy na pełen etat, mamy swoją spółkę i pracujemy nad projektami. Da się! Jeśli masz prawdziwą pasję – cokolwiek by to nie było – idź w to! Wielu studentów robi arcyciekawe rzeczy, ale z jakiegoś powodu nie przekuwa ich w biznes. Warto, żeby zainteresowali się dostępną ofertą: inkubatorami, generatorami, programami grantowymi, konkursami. Warto też wspierać siebie nawzajem – my czujemy ogromne wsparcie naszych kolegów i koleżanek.

Michał: I nie wolno się bać. Nawet jeśli wnioski i formalności wyglądają groźnie, jeśli grozę budzi czterdziesto stronicowy regulamin przyznawania środków, to nie jest to nic, co mogłoby Was pokonać. I nie wolno się poddawać! Nam też wiele rzeczy początkowo nie wychodziło. Ale uczyliśmy się, szlifowaliśmy projekt – aż do skutku.