Anna Pawlak
Dyrektor Biura Rektora i Administracji
Jestem absolwentką Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza, kierunku zarządzanie i marketing na Wydziale Prawa. Z Uczelnią związana jestem od 14 lat, wcześniej przez 8 lat z Vox-em. Moją największą miłością jest córka Natalia, a pasją podróże i off-road’owa jazda po górach i bezdrożach.
Motto: „Człowiek ma dwa życia. To drugie zaczyna się, gdy uświadomi sobie, że ma jedno”. Zgadzam się z nim bezapelacyjnie.
Byłam załamana. Zamknęłam się w łazience, usiadłam na podłodze i… popłakałam się. Do twarzy przyłożyłam ręcznik, by Natalka nie słyszała jak szlocham. Miała 3 latka. Nie zrozumiałaby, dlaczego mama płacze, a ja nie chciałam, by zobaczyła mnie w takim stanie.
To było majowe, ciepłe popołudnie. Odebrałam Natalkę z przedszkola, zrobiłyśmy zakupy i przyjechałyśmy do domu. Byłam zmęczona. Powinnam odpocząć w długi weekend, ale ja miałam mnóstwo pracy. Natalkę „sprzedałam” babci i po chwili z kuzynką, równolatką, z radością roznosiły babcine mieszkanie.
Przez całe pięć dni, od rana do nocy, siedziałam nad zadaniem zleconym mi przez moją kierowniczkę. Nie rozumiałam tego. Naprawdę to było takie pilne? Szczerze mówiąc, zdarzyło się to nie pierwszy raz. Praca do domu. Na weekend.
Gdy próbowałam rozmawiać, pytać, czy rzeczywiście muszę zabierać pracę do domu, byłam zbywana, zostawiana bez odpowiedzi, a czasami obwiniana i atakowana. Wtedy słyszałam, że jestem leniwa, że nie wykonuję mojej pracy starannie i że jak tak dalej będzie, to dostanę naganę z wpisem do akt i dyscyplinarne zwolnienie z pracy. Interwencje u przełożonych też nie przyniosły rezultatów.
Gdy słyszałam takie słowa od szefowej, było mi zwyczajnie przykro. Jak to? Ja nie wykonuję pracy należycie? Ja?! Każdemu chcę pomóc, zawsze uśmiechnięta, nigdy nie odmawiam. Ja leniwa?! Przecież to nie o mnie, ja taka nie jestem!
I żeby udowodnić, że taka nie jestem, od rana do wieczora, w wolne dni, zamiast spędzać je z córką, pisałam te „pilne” raporty. Mimo zaangażowania, moja praca została oceniona negatywnie. Już nie wiedziałam, co myśleć. Naprawdę jestem taka beznadziejna? Nie nadaję się? Tak bardzo się starałam, poświęcałam swój wolny czas, najcenniejszy czas, bo potrzebny mojemu dziecku, i co?
Wniosłyśmy zakupy do mieszkania. Natalka często mi pomagała wypakowywać zakupy z siatek. Tak też było i tym razem. Z dziecięcą radością i uśmiechem, wyciągnęła z siatki ulubiony sok marchwiowy. Nagle potknęła się i butelka z hukiem uderzyła o podłogę. Sok był wszędzie, w całej kuchni.
Wściekłam się. Zaczęłam krzyczeć. Nie pamiętam słów, ale pamiętam, że podniosłam głos na moje dziecko, które niechcący zbiło butelkę. Wyrazu twarzy Natalki nie zapomnę nigdy.
Oprzytomniałam. Opanowałam się. Przeprosiłam córkę. Dziś ona tego nie pamięta, ale ja wciąż tak.
To wtedy zamknęłam się w łazience i popłakałam. I postanowiłam, że już nigdy nie pozwolę sobie na to, by emocje z pracy przenosić do domu. Nie dam się stłamsić. Znam siebie, znam swoją wartość, wiem jaka jestem. Jeśli ktoś nie chce tego dostrzec, to nie zasługuje na moje starania.
Powiedziałam: DOŚĆ!
Poprosiłam Prezesa o spotkanie. Zdobyłam się na odwagę i powiedziałam o wszystkim. O przykrych słowach, ciągłych, pilnych zleceniach do zrobienia w wolne dni, nieustannej krytyce i groźbach zwolnienia. I że odchodzę z uczelni.
Nie mogę przytoczyć jego słów. Były mocno niecenzuralne. Zareagował żywiołowo, bo znał mnie jeszcze z poprzedniej pracy, w Vox-ie. Pracowałam tam osiem lat, przez pięć był moim bezpośrednim przełożonym. To, że zostałam w Collegium Da Vinci, to jego zasługa.
Niektórzy mówią, że przeszkody to schody. Sami wybieramy dokąd nas zaprowadzą. W górę, czy w dół.
Ja wybrałam.
Zmiany kadrowe, które wkrótce nastąpiły, przyniosły mi nową szefową. Dzięki niej zaczęłam się rozwijać. Wiem, że nie byłabym tu, gdzie jestem, gdyby nie ona. Wiem, jakim szefem mogę być. Dzięki wcześniejszym doświadczeniom wiem też, jakim nigdy nie będę. Bo zaufanie do drugiego człowieka, szacunek i wsparcie, to podstawa.
Projekt „Ciekawych ludzi historie”
Historia Collegium Da Vinci to przede wszystkim historie ludzi, którzy ją tworzą – historie ludzi ciekawych, na co dzień pracujących w CDV. Wielu z nich zdecydowało się opowiedzieć o uczelni spisując swoje wspomnienia… oddając w ręce czytelników kawałek siebie. Opowieści prorektora i dziekanów, kierowników katedr i pełnomocników, a także dyrektorów i specjalistów w pionie administracji, najlepiej powiedzą Wam kim jesteśmy i jakie wspólnie tworzymy miejsce.
Publikację „Ciekawych ludzi historie” zrealizowaliśmy we współpracy z dr Moniką Górską – reżyserem, wykładowcą, autorem, mentorem, twórcą Mistrzowskiej Szkoły Storytellingu Biznesowego online i jej Fabryką Opowieści.
Pobierz całą publikację w pliku PDF: Ciekawych ludzi historie