Aplikuj
Blog Ciekawi ludzie
02.01.2020

Zielone oczy

Magdalena Sadowska
Pracownik CDV

Zmieniliśmy się. Poznaj nas na nowo

Czytaj więcej

Magdalena Sadowska

Kierownik Centrum Organizacji Dydaktyki

Pełna wiary w ludzi i świat optymistka, która ukończyła studia magisterskie z kulturoznawstwa na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu i aktualnie pracuje w Collegium Da Vinci, jako planista. Mówi o sobie, że posiada umysł ścisły, ale duszę humanisty. Prywatnie żona, mama i pasjonatka życia w jego pełnej różnorodności. Kocha podróże duże i małe, kuchnię śródziemnomorską oraz dobre seriale. Podobnie jak Steve Jobs uważa, że „jedynym sposobem na robienie rzeczy wielkich, jest miłość do tego, co się robi”.

Pamiętam to jak dziś, choć minęło już 11 lat. Przyciągający wzrok nowoczesny budynek, na ścianach w środku mnóstwo dzieł sztuki. Piękno, przestrzeń i elegancja. Byłam zachwycona. I to właśnie tu, jako świeżo upieczona absolwentka zaczynałam swoją pierwszą pracę – w dziekanacie.

Przez moment jeszcze wątpliwość: „Jak ja się w tym odnajdę?!” Ale odpowiedź przyszła szybko. Było naprawdę fajnie. Fantastyczni ludzie, wspaniała atmosfera, środowisko, w którym czułam się naprawdę dobrze. I praca, o jakiej można tylko marzyć.

Na dodatek uczelnia, wtedy jeszcze Wyższa Szkoła Nauk Humanistycznych i Dziennikarstwa, niczym dobry przyjaciel, motywowała mnie do rozwoju. Zanim się obejrzałam, już byłam na studiach podyplomowych. A podczas jednego z pierwszych zjazdów pojawił się w moim życiu Adam. Ten głos wywołujący dreszcz, to spojrzenie najpiękniejszych na świecie zielonych oczu… Wpadłam w tę zieloną toń, jak śliwka w kompot.

Pokusy jednak zawsze są gdzieś blisko. Praca w dziekanacie przestała mi wystarczać. Uznałam, że muszę iść dalej, zdobywać nowe doświadczenia, poszerzać horyzonty. Poczułam poryw wiatru. Odeszłam. Szybko dostałam się do innej, prestiżowej firmy. Nowa rzeczywistość bardzo mnie zaskoczyła. Jednak nie tak, jak się spodziewałam.

Szefowa oczekiwała od wszystkich coraz większej wydajności, eksploatując ludzi maksymalnie, do granic możliwości. Pracownicy nie rozmawiali ze sobą, nie wychodzili na przerwę, prawie nie korzystali z toalety, jedli sporadycznie. Wkrótce i ja ograniczyłam posiłki, prawie nie piłam (żeby nie tracić czasu na wizyty w WC!) rozmawiałam tylko z klientami. Dotarło do mnie, że wcześniej pracowałam wśród cudownych ludzi, a teraz pracuję wśród robotów. I sama zamieniam się w robota! Głos w środku mojej głowy coraz głośniej krzyczał: nie tak miało być!

Byłam załamana. – W co ja się wpakowałam?! – pytałam codziennie samą siebie. Czułam, że popełniłam błąd, zostawiając tych wspaniałych ludzi, z którymi wystartowałam w zawodowe życie. Niestety, życie to nie film w odtwarzaczu. Nie można go przewinąć do tyłu.
Miałam jednak dobrych ludzi wokół siebie i… zielone oczy Adama. Były jak lustro, widziałam w nich akceptację i zrozumienie. Złożyłam wypowiedzenie ze spokojnym sercem i bez poczucia porażki. I rozpoczęłam wyboistą drogę po różnych firmach i stanowiskach.

Było ciężko, nerwowo, niestabilnie. Ale też rozwojowo. Obserwowałam różne sposoby prowadzenia biznesu, różne sposoby zarządzania ludźmi. Zbierałam doświadczenia i wiedzę, analizowałam, wyciągałam wnioski. Trudności i przeszkody uczyły mnie cierpliwości, opanowania, szukania rozwiązań. Czasami uczyły mnie też pokory.

Pewnego dnia zdałam sobie sprawę, że… tęsknię.

Tęsknię za uczelnią. Prawdziwie i głęboko. Nie było łatwo przyznać się samej przed sobą, że chcę tam wrócić. Ale gdy odważyłam się wypowiedzieć te słowa na głos, wszystko stało się prostsze.

Wysłałam moje CV i czekałam na cud. Szczęście mi sprzyjało. Wróciłam. Było to już nieco inne miejsce, bo w czasie, gdy ja szukałam swojego zawodowego spełnienia uczelnia także przechodziła transformacyjną burzę.
Powrót, choć upragniony, wcale nie był łatwy. Bałam się komentarzy? Oceny? Czułam jednak, że przecież razem z uczelnią mogę zacząć od nowa, jak dwaj starzy przyjaciele, którzy mimo lat bez kontaktu, wciąż mają o czym rozmawiać, i co ważniejsze, chcą to robić. A zielone oczy dawały mi wsparcie.

Mogę śmiało powiedzieć, że czułam się wtedy jak rzeka, która wróciła do swojego koryta. Zrozumiałam, że rozwijać się można wchodząc w organizację głębiej, a nie tylko uciekając do innej.

Lubię wierzyć, że nie wszystko, co nas spotyka, jest dziełem przypadku. Niektóre miejsca są dla nas jakby przeznaczone. Dla mnie jednym z takich miejsc jest Collegium Da Vinci. Kiedy mówię o tym mojemu mężowi, jego zielone oczy śmieją się do mnie radośnie.

Projekt „Ciekawych ludzi historie”

Historia Collegium Da Vinci to przede wszystkim historie ludzi, którzy ją tworzą – historie ludzi ciekawych, na co dzień pracujących w CDV. Wielu z nich zdecydowało się opowiedzieć o uczelni spisując swoje wspomnienia… oddając w ręce czytelników kawałek siebie. Opowieści prorektora i dziekanów, kierowników katedr i pełnomocników, a także dyrektorów i specjalistów w pionie administracji, najlepiej powiedzą Wam kim jesteśmy i jakie wspólnie tworzymy miejsce.

Publikację „Ciekawych ludzi historie” zrealizowaliśmy we współpracy z dr Moniką Górską – reżyserem, wykładowcą, autorem, mentorem, twórcą Mistrzowskiej Szkoły Storytellingu Biznesowego online i jej Fabryką Opowieści.

Pobierz całą publikację w pliku PDF: Ciekawych ludzi historie