Aplikuj
Blog Ciekawi ludzie
02.01.2020

Zamki z piasku

Magdalena Sadowska
Pracownik CDV

Zmieniliśmy się. Poznaj nas na nowo

Czytaj więcej

Magdalena Sadowska

Kierownik Centrum Organizacji Dydaktyki

Pełna wiary w ludzi i świat optymistka, która ukończyła studia magisterskie z kulturoznawstwa na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu i aktualnie pracuje w Collegium Da Vinci, jako planista. Mówi o sobie, że posiada umysł ścisły, ale duszę humanisty. Prywatnie żona, mama i pasjonatka życia w jego pełnej różnorodności. Kocha podróże duże i małe, kuchnię śródziemnomorską oraz dobre seriale. Podobnie jak Steve Jobs uważa, że „jedynym sposobem na robienie rzeczy wielkich, jest miłość do tego, co się robi”.

Gdy wszedł do naszego biura i stanął przed moim biurkiem wiedziałam, że czeka mnie trudna rozmowa. To był profesor, artysta, i jak to z artystami często bywa – człowiek dość ekscentryczny. Miał siwe włosy i dobrotliwy wyraz twarzy, trochę jak Święty Mikołaj. Powierzchowność nie zwiastująca burzy, czającej się za horyzontem, mogła uśpić na moment moją czujność, ale moja intuicja podniosła gwałtowny alarm. Tego dnia miałam się przekonać, że warto jej ufać.

Pracuję w Collegium Da Vinci jako planista. Poza realizacją innych powierzonych mi zadań, układam plany zajęć. Utrafić w oczekiwania 200 wykładowców i tysięcznej rzeszy studentów, to dopiero wyzwanie! Wielu dydaktyków, poza zajęciami na uczelni, angażuje się w różne inne aktywności. Mają dodatkową pracę, zlecenia, projekty, szkolenia, konferencje, uroczystości rodzinne, wyjazdy, dojazdy itd. A to oznacza, że nie wszystkie terminy są dla nich dogodne. Każdy ma swoje preferencje. Co więcej, wiele zajęć musi odbywać się w bardzo konkretnych salach, które nie zawsze są wolne.

Przed przystąpieniem do planowania, proszę więc zawsze wykładowców o podanie nam wszystkich informacji, związanych z ich dostępnością, i pytam o oczekiwania. Chcę uniknąć poprawiania planów. Chcę, aby od początku było dobrze. Chcę, by każdy był zadowolony. A że oczekiwań jest mnóstwo, układanie zajęć to karkołomna i mrówcza praca. Czasami mam wrażenie, że trybiki w moim mózgu pracują tak intensywnie, że zaraz się przegrzeją.

Ale ja naprawdę to lubię. Tylko czasami czuję się jak budowniczy zamku na piasku, którego największą obawą jest przypadkowa fala, która wszystko zniszczy.

W tym przypadku fala przybyła w osobie profesora. Plan zajęć na nadchodzący semestr absolutnie mu się nie podobał. Profesor żądał zmian. Co prawda nie podał nam wcześniej informacji, jakie są jego ograniczenia, co do terminów i godzin, ale na tym się nie skupił.

Tymczasem wszystkie plany były już ukończone i zatwierdzone przez innych wykładowców. Na zmiany nie było szans. Próbowałam tłumaczyć. Profesor nie słuchał. Czułam się jak mała mróweczka, którą za chwilę zgniecie jego wielki but. I z żalem myślałam o osuwających się murach tak pieczołowicie zbudowanego zamku. A fala przybierała na sile.

Jak może pani pracować w dziale planowania, skoro pani nie umie przesunąć zajęć?! – rozkręcał się.
Umiem, ale... – nieśmiała próba odpowiedzi utonęła we wzburzonym morzu pretensji.
Nie umie pani. Nie zna się pani. Nie nadaje się pani do tej pracy!
Chyba nigdy nie układała pani puzzli! Co to za problem wziąć jeden element i przenieść kawałek dalej?! – praktycznie wykrzyczał do mnie profesor.

I wtedy przyszło otrzeźwienie. No nie, z tymi puzzlami to już przesadził! Ja nie układałam puzzli?! JA?! Od dzieciństwa uwielbiałam puzzle, zwłaszcza te po 2000 elementów, gdzie na obrazku było tylko niebo i las. Wstałam, żeby poczuć się trochę wyższa i dodać sobie odwagi. Zebrałam cały spokój i asertywność, jakie byłam w stanie w tym momencie wykrzesać i przejęłam ster.

Panie profesorze, puzzle zawsze lubiłam i nadal lubię. Ale plan, o którym rozmawiamy, jest już ukończonym obrazem. Jak wszystkie elementy ściśle do siebie przylegają, to nie mogę żadnego z nich przesunąć, nawet o kawałek, bo tam znajduje się już coś innego. To jest scementowana budowla. Żeby zrobić tę „drobną” zmianę, o którą pan prosi, musiałabym zburzyć praktycznie wszystko i zacząć od nowa. Nie zrobię tego, ponieważ pozostali wykładowcy swoje zajęcia już zatwierdzili. Jeżeli pan profesor nie może poprowadzić zajęć w podanych terminach i godzinach, proponuję wspólnie spotkać się z dziekanem i zastanowić się, jak to rozwiązać.

Zapadła cisza.

Profesor wreszcie zrozumiał, o czym mówię. Zmienił ton. Przytaknął. A ja poczułam, że fala się cofa. Zamek ocaleje. By ugruntować spokój i wyciszyć resztki huraganu, jeszcze raz powiedziałam, że żałuję, że doszło do tego nieporozumienia i co ma zrobić, by w przyszłości uniknąć takiej sytuacji. I wtedy zdarzył się cud. Choć planu nie zmieniłam, profesor wyszedł z biura zadowolony.

Po tym wydarzeniu nasze relacje zmieniły się o 180 stopni. Okazał się miły, uprzejmy i szarmancki. Lubimy sobie od czasu do czasu pogawędzić. Pewnego dnia, ku mojemu zaskoczeniu, przyniósł mi w prezencie swój tomik poezji.

Gdy jakiś czas temu porządkowałam dokumenty po sesji, znalazłam stary protokół z ocenami od pana profesora. Na dole kartki widniała dedykacja: „Dla Pani Magdaleny”.

Uśmiechnęłam się do siebie i poczułam chyba nawet lekkie wzruszenie. O ileż przyjemniej jest układać te puzzle razem!

Projekt „Ciekawych ludzi historie”

Historia Collegium Da Vinci to przede wszystkim historie ludzi, którzy ją tworzą – historie ludzi ciekawych, na co dzień pracujących w CDV. Wielu z nich zdecydowało się opowiedzieć o uczelni spisując swoje wspomnienia… oddając w ręce czytelników kawałek siebie. Opowieści prorektora i dziekanów, kierowników katedr i pełnomocników, a także dyrektorów i specjalistów w pionie administracji, najlepiej powiedzą Wam kim jesteśmy i jakie wspólnie tworzymy miejsce.

Publikację „Ciekawych ludzi historie” zrealizowaliśmy we współpracy z dr Moniką Górską – reżyserem, wykładowcą, autorem, mentorem, twórcą Mistrzowskiej Szkoły Storytellingu Biznesowego online i jej Fabryką Opowieści.

Pobierz całą publikację w pliku PDF: Ciekawych ludzi historie