Co czujesz, patrząc na ten obraz? Dla wielu jest symbolem walki i sprzeciwu wobec otaczających nas absurdów. Seria znanych, nie tylko w naszym kraju, ale również za granicą memów 32nd day of Quarantine autorstwa Kubickiego, oprócz wartości humorystycznej ma przede wszystkim „skanalizować społeczną frustrację”. Prace Kubickiego pokazują, że sztuka nie znosi próżni, każda sytuacja jest motorem napędowym do tworzenia.
Zgodnie z tą zasadą nie trzeba było długo czekać, aby seria ewoluowała i przy współpracy Barzaka, Kubickiego i Sternika powstały słuchowiska z bohaterami obrazów w roli głównej. Możemy w nich spotkać między innymi Moneta w konfrontacji z aspirantem Warzeckim, którzy w swych dialogach obnażają kolejne absurdy, z którymi mierzy się większość z nas każdego dnia. Trudno nie zaśmiać się w głos, choć momentami jest to śmiech przez łzy. Panowie – mistrzostwo!
W czasie pisania tego tekstu, po raz kolejny zostały zamknięte wszystkie instytucje kulturalne – kina, teatry, muzea, biblioteki. W wielu z nas wzbudziło to wewnętrzny lęk. Sztuka daje nam tak wiele możliwości na wyrażenie samego siebie, pomaga się wyciszyć i odnaleźć wewnętrzną równowagę.
W końcu sztuka to wolność, szczególnie istotna w trudnych czasach, do czego nawiążę jeszcze później.
Nic ponad sztuką
Prawdziwa sztuka jest zawsze współczesna – słowa Dostojewskiego można odnieść nie tylko do literatury, ale do szeroko pojętej sztuki. Sztuka to emocje, a one zawsze są ponadczasowe. Sztuka nie ma granic, żadne wydarzenia nie mogą jej zatrzymać.
Okres II wojny Światowej, który wydawać by się mogło będzie martwy dla artystów i twórczości, okazał się wyjątkowo płodny. Potrzeba ukazania tragizmu, bólu i cierpienia była silniejsza. I choć trudno w to uwierzyć, w obozach koncentracyjnych więźniowe w konspiracji organizowali przedstawienia, wieczory artystyczne, tworzyli rzeźby, malowali obrazy. Wszelka tego typu aktywność była rzecz jasna zakazana, a osoby przyłapane na niej były surowo karane. Mimo wszystko potrzeba tworzenia była silniejsza – była formą sprzeciwu wobec otaczającej rzeczywistości, próbą stworzenia namiastki normalności, a wreszcie formą terapii, która w pewnym sensie trzymała ich przy życiu.
Przykładem artystów doświadczonych przez obozowe piekło, które niewątpliwie odcisnęło piętno i wpłynęło na ich twórczość jest Kołodziej i Szajna. Patrząc na ich prace możemy poczuć niewyobrażalny ból i cierpienie. Są one niejako ich testamentem i świadectwem tragedii.
Część z nas pamięta czasy, kiedy władza skutecznie blokowała wszelkiego rodzaju próby swobodnego wyrażania opinii. Większość zna “Cesarza” Kapuścińskiego – symbol zwycięstwa z wszechobecną cenzurą. Pozorna relacja z etiopskiej rewolty obnażyła manipulację, okrucieństwo i mechanizmy działania władzy, nie tylko w Polsce, ale na całym świecie. To ukazuje, jak skuteczną bronią potrafi być literatura w codziennej walce o lepsze jutro.
„Nie to jest ważne, co się ukazuje, lecz to, co jest ukryte…. Ważne jest to, co ukazuje się naszej duszy, a nie to, co widzą nasze oczy i co możemy nazwać”. (1)
Słowa Beksińskiego wyjątkowo trafnie obnażają czym jest, a właściwie czym powinna być sztuka dla każdego odbiorcy. Kontakt z pracami mistrza budzi niepokój, skłania do refleksji i zmusza do zajrzenia w głąb samego siebie. Dla wielu artystów sztuka jest szansą na poruszenie najważniejszych aspektów naszej egzystencji, przemijania i śmierci. Zgodnie ze słowami Horacego – Non omnis moriar, jest ona obietnicą nieśmiertelności.
Współzależność
Co z nami – odbiorcami? Czy jesteśmy potrzebni artyście? Beksiński, który niejako był artystą “oderwanym” od swoich odbiorców powiedział: „Gdybym był ostatni, który przeżył po zagładzie atomowej na bezludnej wyspie, razem z pudełkiem farb i zapasem blejtramów to najprawdopodobniej bym nie malował (…)”. (2)
Nie ma miłości bez zazdrości, nie ma życia bez sztuki i artysty bez odbiorcy. W sztuce są to absolutnie spójne, nierozerwalne elementy, naczynia połączone. Żeby sztuka mogła być sztuką, musimy ją przeżywać i oceniać. Sztuka to przede wszystkim emocje i relacje, które łączą nas z artystą i jego dziełem. Nie zawsze proste, często szorstkie i niewygodne. Artysta poprzez swoje prace ofiarowuje nam coś bardzo ważnego – szansę na poznanie samego siebie, ukrytych pragnień, szerokiego wachlarza emocji.
Kiedyś do podziemia, dziś do internetu
Nieprzewidywalne wydarzenia pozbawiły nas wielu przywilejów kulturalnych, dotychczas przeżywanych w tradycyjnej formie. Jednocześnie otworzyły nowe możliwości, wcześniej dla większości z nas nieosiągalne.
Koncert Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia, sztuka Teatru Soho, czy wystawa w Muzeum Narodowym w domowym zaciszu z kubkiem herbaty w dłoni? To uczucie kompletnie surrealistyczne, jednocześnie zaostrzające apetyt na więcej. Poszukiwacze mocnych wrażeń na poziomie światowym trafić mogą na serię bezpłatnych kursów dostępnych na platformie MoMa (Museum of Modern Art), francuski Instytut Mody (Institut Français de la Mode) zorganizował kurs internetowy, w którym lekcje poprowadzi między innymi sam Jacquemus. Google Arts & Culture, DailyArt czy Art-droid to jedne z wielu aplikacji, które umożliwiają nam łatwy dostęp do świata sztuki.
Trudna sytuacja stała się motorem napędowym do tworzenia prac ściśle związanych z pandemią. Niektórzy wykorzystali ją ku pokrzepieniu serc, inni wyłącznie do działań komercyjnych. Hirst, zdobywca prestiżowej nagrody Turnera, znany przede wszystkim z kontrowersyjnego cyklu Natural History przedstawiającego spreparowane zwierzęta, czy brylantowej czaszki sprzedanej za 100 milionów dolarów, stworzył pracę mająca dać wsparcie medykom walczącym z koronawirusem.
Kolorowa tęcza wypełniona skrzydłami motyli stała się symbolem nadziei na lepsze jutro i często jest umieszczana w oknach wielu mieszkańców Wielkiej Brytanii. Artysta stworzył również limitowaną edycję tej pracy, z której całkowity dochód został przeznaczonych na rzecz National Health Service. Zupełnie odmienne podejście obrał Parr, wybitny fotograf i były prezes kultowej agencji Magnum, który w tym roku wywołał prawdziwą burzę – wprowadził na rynek maseczki z nadrukami swoich zdjęć.
Wygórowane ceny, brak atestów i wykorzystywanie trudnej sytuacji dla własnych korzyści spotkało się z falą krytyki. Jak widać sztuka podczas pandemii niejedno ma imię, w tym przypadku bardzo kontrowersyjne.
Dla mnie zetknięcie się z taką formą prac jednego z moich ulubionych fotografów było zaskakujące, ale nie dołączyłabym do obozu bojkotujących całe przedsięwzięcie.
W poszukiwaniu emocjonalnego rollercoastera w sieci z pewnością trafimy na twórczość Araki czy Raya którzy szokują i bulwersują.
Bez większego wysiłku, nie ruszając się z miejsca mamy swobodny dostęp do całego świata.
Czy w ostatecznym rozrachunku jest to dla nas korzystne? Nie wiem. Być może warto się zastanowić czy Nietzsche nie miał racji twierdząc, że żyjemy w czasach, w których kulturze grozi, że zginie od środków kultury?
Bibliografia
- W. Banach (2011) Zdzisław Beksiński 1929–2005
- Z. Beksiński (w rozmowie z Katarzyną Janowską i Piotrem Mucharskim w 2002r.).