Rekrutacja 2026/2027 wystartowała!
Aplikuj
Blog Okiem eksperta
10.08.2026

Jak budować portfolio bez doświadczenia komercyjnego?Porady dla aspirujących Product/UX/UI Designerów

Viktoriia Trykisha
Product Designer w Mood Up

Rekrutacja na rok akademicki 2026/2027 trwa.

Aplikuj

Znasz to uczucie, kiedy w każdym ogłoszeniu o pracę na juniora widnieje wymóg „minimum rok doświadczenia komercyjnego”? Błędne koło, w które wpada prawie każdy aspirujący designer: żeby dostać pracę, potrzebujesz portfolio z realnymi projektami, a żeby mieć realne projekty, potrzebujesz pracy.

To koło da się przerwać i w tym artykule zdradzimy ci, jak to zrobić. 

Jako Mood Up, software house z Poznania prowadzimy rekrutacje do naszych zespołów designe’owych na różnych poziomach – od stażów przez stanowiska juniorskie, aż do seniorów. W tym artykule zdradzimy ci, jak to przygotować swoje portfolio, kiedy nie masz jeszcze komercyjnego doświadczenia.

Czym jest dobre portfolio i dlaczego „ładne obrazki” to za mało?

Zacznijmy od obalenia pewnego mitu. Rekruterzy nie szukają w portfolio “estetycznych obrazków”. Szukają dowodu, że umiesz myśleć produktowo, czyli że potrafisz zidentyfikować problem, zrozumieć użytkownika i ograniczenia biznesowe, a potem świadomie zaprojektować rozwiązanie, które je adresuje.

Ładny ekran można wygenerować, skopiować z inspiracji albo zlecić komuś innemu. Tego, czego nie da się podrobić, to proces myślowy stojący za decyzjami projektowymi.

Pytania, na które musi odpowiadać każdy projekt:

  • Dlaczego podjąłeś takie decyzje projektowe?
  • Dlaczego dana funkcjonalność jest w tym miejscu, a nie gdzie indziej?
  • Jakie pomysły odrzuciłeś po drodze i dlaczego?
  • Jak zweryfikowałeś, że rozwiązanie w ogóle działa?

To właśnie odpowiedzi na te pytania budują zaufanie do ciebie jako designera. Jeśli w swoim projekcie oprócz mock upów i widoków aplikacji umieścisz opis tego, w jaki sposób pracowałeś pokażesz rekruterowi, że umiesz działać strategicznie, a to w branży IT jest najważniejsze.

Skąd brać projekty do portfolio, skoro nikt ci ich nie zleca?

Redesign istniejącej aplikacji to dobry punkt startowy, ale tylko wtedy, gdy wybierzesz go mądrze. Problem w tym, że setny redesign Spotify, Netflixa czy Instagrama w portfolio nie robi już żadnego wrażenia, rekruter widział go dziesiątki razy i najczęściej od razu przewija dalej. Te aplikacje mają zespoły projektantów, testy A/B i dane, do których nie masz dostępu, więc trudno w ogóle mówić tam o realnym rozwiązywaniu problemu.

Znacznie lepiej działa coś mniej oczywistego:

  • lokalne aplikacje, które nie miały funduszy na inwestowanie w dobry UX,
  • stare strony internetowe, które potrzebują redesignu,
  • panele użytkowników, np. do rezerwacji wizyt, które są bardzo nieintuicyjne.

Dlaczego to działa lepiej? Bo te produkty mają realne problemy, które możesz zdiagnozować samodzielnie, obserwując, testując, pytając znajomych. A rekruter od razu widzi, że umiesz dostrzec problem tam, gdzie inni przechodzą obok niego obojętnie.

Projekty koncepcyjne z własnymi ograniczeniami

Drugą drogą są projekty od zera, czyli tzw. self-initiated projects. Tu największym błędem jest projektowanie bez jasno określonej graniczy lub też celu. Kiedy masz nieograniczony budżet, nieograniczony czas i żadnych wymagań technicznych, projekt zaczyna wyglądać jak fantazja, a nie realna praca produktowa. W skutku projekt wydaje się przekombinowany, a tym samym nieużyteczny.

Rozwiązanie jest proste: narzuć sobie sztuczne ograniczenia, zanim zaczniesz.

Kilka przykładów:

  • „Ten startup ma budżet na jednego dewelopera i musi wystartować w 3 miesiące, więc MVP musi być jak najprostrze.”
  • „Aplikacja musi działać offline, bo target to obszary o słabym zasięgu internetu.”
  • „Klient nalega na konkretną, niestandardową paletę kolorów”.

Takie samodzielnie wymyślone ograniczenia sprawiają, że projekt zaczyna przypominać prawdziwe zlecenie, a nie czysto artystyczne ćwiczenie. I dokładnie to chcą zobaczyć osoby rekrutujące na stanowiska product designerskie – umiejętność projektowania w realiach, a nie w próżni.

NGO, wolontariat, hackathony i projekty dla znajomych

To najbardziej niedoceniana droga do zdobycia realnego doświadczenia, bo tu naprawdę istnieje klient, realny problem i prawdziwe ograniczenia (czasowe, budżetowe, techniczne).

Organizacje pozarządowe – prawie zawsze potrzebują pomocy przy stronach, formularzach zbiórek czy aplikacjach wolontariackich, a rzadko stać je na profesjonalnego designera.

Hackathony – dają Ci 24–48 godzin ostrego projektowania pod presją czasu, a przy okazji są świetną okazją do networkingu i poznania ludzi z branży.

Znajomi prowadzący małe biznesy – fryzjerka, korepetytor, lokalna kawiarnia, które mają realne problemy (np. brak systemu rezerwacji).

Takie projekty są najlepiej oceniane przez rekruterów z jednego względu: są to już początki prac komercyjnych. Pojawia się klient, który ma swoje wymagania i oczekiwania, ty jako strona wykonawcza musisz się do nich dostosować lub znaleźć złoty środek. To uczy nie tylko samego projektowania, ale też komunikacji, która jest niezbędna w pracy komercyjnej. 

Co najważniejsze, po wykonanej pracy możesz poprosić klienta o feedback, który później umieścisz w portfolio. To bardzo dobry nawyk, który również przyda ci się w późniejszej pracy.

Anatomia idealnego case study

Samo zrobienie dobrego projektu to połowa sukcesu. Druga połowa to umiejętność opowiedzenia o nim w sposób, który prowadzi rekrutera przez twoje myślenie krok po kroku. 

Struktura wygląda mniej więcej tak:

1. Problem

Jedno, dwa zdania. Co było nie tak? Jaki ból odczuwał użytkownik lub biznes?

2. Kontekst i ograniczenia

Kim był (fikcyjny lub realny) klient, jaki miał budżet, deadline, ograniczenia techniczne. To tutaj pokazujesz, że rozumiesz biznesowy wymiar projektowania, a nie tylko estetykę.

3. Proces

Tu dzieje się najwięcej. Opisujesz swoje badania (nawet szczątkowe, wywiady z trzema osobami też się liczą), persony, user flow, wireframe’y, iteracje.

Pokaż porażki i zmiany kierunku, to nie wstyd, a dowód na krytyczne myślenie.

4. Rozwiązanie

Finalny efekt, ale osadzony w kontekście: dlaczego wygląda właśnie tak, a nie inaczej.

5. Wnioski i to, czego się nauczyłeś/aś

Sekcja, którą pomija 90% portfolio, a która najbardziej zapada w pamięć. Co zrobiłbyś inaczej? Jaki błąd popełniłeś? Ta sekcja pokazuje dojrzałość i samoświadomość pracy, a bardzo niewielu kandydatów się na nią decyduje.

Złota zasada: 2–3 świetne projekty > 10 średnich

Rekruter nie ma czasu przewijać dziesięciu pobieżnie opisanych projektów. Woli zobaczyć dwa albo trzy dogłębne case study, które dowodzą, że potrafisz przejść przez cały proces projektowy od A do Z.
Jakość rozwiązywania problemu zawsze wygra z ilością ekranów.

Czas otworzyć Figmę

Nie potrzebujesz zgody rekrutera, żeby zacząć rozwijać swoje kompetencje projektowe. Potrzebujesz jednego dobrze wybranego problemu, odrobiny odwagi i konsekwencji w dokumentowaniu procesu.

Autorka:

Viktoriia Trykisha – Product Designer w Mood Up