Wystawa zatytułowana „Czy plastik w dalszym ciągu może być obiektem pożądania?” wzbudziła we mnie pewne przemyślenia, którymi chciałbym się podzielić w dalszej części pracy. Pomysłodawcą wystawy znajdującej się w Galerii Rotunda w Collegium Da Vinci jest profesor Piotr C. Kowalski.
Zbiór tychże dzieł potrafi dobitnie wpłynąć na wyobraźnie i pobudzić umysł do wykreowania analogii świata rzeczywistego, tego co dany obraz przedstawia. Dzieła dotyczą wielu różnorodnych aspektów życia, które przedstawione za pomocą plastiku w znakomity sposób je obrazują. Z tego względu przemyślane wykorzystanie tworzywa sztucznego w celach artystycznych potrafi zachęcić i zaintrygować ludzi obserwujących te dzieła. Nie trzeba znać się na sztuce, by dostrzec w tej wystawie walory artystyczne.
Ponadto fakt, ile jesteśmy w stanie pokazać za pomocą tego, co zostało uznane za nikomu niepotrzebne już śmieci udowadnia, że plastik w dalszym ciągu może być obiektem pożądania.
Aby naświetlić jeszcze skuteczniej jak ważny temat został podjęty na wystawie wykorzystam kilka obrazów i ich jakże trafnych opisów. Pierwszymi z nich są obraz Marii Golon zatytułowany „Plastikowa rafa” oraz Alicji Kozłowskiej pt. „Podwodny plastik – sztuczny ocean”, które przedstawiają komponenty rafy koralowej. Słowa, z których składa się opis obu dzieł znakomicie wpływają na sumienie, budzą poczucie troski o naszą planetę, a w tym konkretnym przypadku o morza i oceany, wodę bez której nie istniałoby życie na Ziemi.
Obrazy jednocześnie budzą w człowieku grozę, ponieważ budują wizję przyszłości naszej planety tonącej w śmieciach, w której przyroda umiera przygnieciona ciężarem ogromu plastiku, a my wraz z nią.

Kolejnym obrazem, który przykuł moją uwagę jest „Zielone płuca Ziemi” Tetiany Boiko. Prezentuje on drzewko liczi wyrastające z buta na tle „zielonych płuc Ziemi”. W mojej interpretacji, natura zawsze znajdzie sposób by istnieć, rozwijać się i rozprzestrzeniać. Jednak zaśmiecanie lasów i dewastacja ekosystemu doprowadzi do drastycznego uszczuplenia świata roślin, w skutek czego my ludzie jak i cała fauna naszej planety udusi się.
Opis jest zaś idealnym dopełnieniem dzieła. Zdanie dotyczące buta, z którego wyrosła roślina brzmi następująco: „Będzie rozkładał się około 500 lat.” uświadamia powagę problemu, z którym się zmagamy. Ponadto opis zwieńczony jest równie przenikającym do wyobraźni i sumienia zdaniem: „Ty decydujesz jaki zostawisz ślad na Ziemi”.
Zdaniem, które powinno być głoszone i rozpowszechniane przez kampanie ekologiczne, choć i te słowa mogą okazać się niewystarczająco wpływowe na niektórych ludzi. Ludzi obojętnych i niewrażliwych na błaganie o pomoc i opamiętanie, powoli konającej i co ważne jedynej – Ziemi.
Jeszcze innym dziełem, który bardzo silnie na mnie oddziałuje jest „Rekin biznesu” autorstwa Weroniki Koterskiej i Kamili Geby. Ukazuje jak wielki wpływ na zanieczyszczenia mają ogromne firmy i korporacje, które przyczyniają się do nadprodukcji plastiku, który jest najtańszym wyborem. Poprzez kupowanie ich produktów, wymuszają przyczynianie się do tego przedsięwzięcia ze świadomością zanieczyszczania naszej planety. Jego koniec jest tragiczny i prowadzi do globalnej katastrofy.
Oglądając omawianą przeze mnie wystawę na myśl przyszła mi twórczość polskiego artysty, rzeźbiarza i malarza Władysława Hasiora. Tworzył on swoje dzieła z tego co znalazł w śmietniku, tzw. „zużyte rekwizyty codzienności”. Udowadniał tym, że w kreatywny sposób jesteśmy w stanie nadać przedmiotom odrzuconym, wyeksploatowanym walory artystyczne, które mogą być podziwiane oraz pożądane.
Tworzywem sztuki uczynił zdegradowane elementy cywilizacji technicznej, swoje artystyczne struktury budował z gotowych przedmiotów lub ich fragmentów, przez co przywracał im znaczenie i czynił znakami. Postrzegane jako coś pięknego i zachwycającego nabierały nowych wartości. Poznawszy jego twórczość, wywnioskowałem, że ludzie są w stanie nadawać przedmiotom uznanym przez innych jako bezwartościowe – nowe znaczenia, nowe funkcje. Niewielu jednak do tego dąży.
To wszystko już stanowi odpowiedź na pytanie będące tytułem wystawy, ale chciałbym przytoczyć jeszcze kilka kwestii, które o tym świadczą.
Dzięki ludzkiej kreatywności jesteśmy w stanie znaleźć zastosowanie niemalże dla każdej rzeczy, nie tylko w kierunku sztuki. Plastik potrafi znaleźć zastosowanie również w innych obszarach. Najważniejszym z nich jest przemysł wytwórczy, a konkretniej jego wykorzystywanie plastiku z odzysku, czyli recykling. Jak wiadomo, odpady plastikowe są najbardziej niebezpieczne dla środowiska, ze względu na trwający nawet kilka tysięcy lat proces rozkładu, dodatkowo uwalniający przy tym wiele trujących związków.
Na szczęście, prawie wszystkie przedmioty ze sztucznego tworzywa można przetworzyć. Zaliczają się do nich m.in.: butelki po napojach, kosmetykach, środkach czystości, wszelkie plastikowe pojemniki na żywność, nakrętki czy torby foliowe. Segregacja, a następnie przetwarzanie tychże przedmiotów umożliwiają wykorzystanie ich do dalszej obróbki, a ponadto przyczyniają się do poprawy stanu środowiska i jakości życia przyszłych pokoleń.
Wniosek zatem jest taki, że plastik może być potrzebny nawet po jego użyciu, w tym przypadku jako materiał wytwórczy.
Istnieje również termin taki jak upcykling.
Oznacza on kreatywne przerabianie i ponowne wykorzystywanie śmieci, w celu stworzenia dzieła sztuki lub praktycznego produktu. Upcykling można opisać równie poprawnie jako przetworzenie niepotrzebnego nam już przedmiotu i nadanie mu nowej funkcji, która sprawi, że rzecz znowu stanie się użyteczna. Koncepcja jest bardzo zbliżona do idei recyklingu, dlatego że w obu przypadkach celem jest zmniejszeniu ilości odpadów i materiałów w produkcji pierwotnej.
Podsumowując, idea stworzenia tejże wystawy jest jak najbardziej słuszna i potrzebna. Uświadamia, z jak poważnym problemem mamy do czynienia – przytłaczającym nas wszechobecnym plastikiem, którego z roku na rok przybywa.
Otwiera nam oczy na to jak bardzo bezradni jesteśmy wobec rozpędzonego koła, jakim jest produkcja plastiku w sektorach wytwórczych.
Uczy nas na jakie sposoby możemy go wykorzystać i jak radzić sobie z jego nadmiarem. Budzi w nas sumienie i pokorę, ale też lęk przed niepewną, mrocznie kształtującą się przyszłością. Przestrzega przed konsekwencjami, które zaiste już są w wyraźnie zauważalne, a będą się tylko nasilać.
Będą, jeśli my ludzie nie zrobimy nic by temu zapobiec.