Tutoring nie ma łatwego życia. Nie kończy się egzaminem z gotowym kluczem odpowiedzi i nie uczy konkretnego zawodu. Za to tydzień po tygodniu zadaje pytania, które rzadko ktoś nam zadaje: co nam wychodzi naturalnie, czego unikamy, co nas męczy, a co napędza. Nic dziwnego, że część studentów, zwłaszcza na początku, nie widzi w nim sensu. Pytanie „czy to w ogóle coś zmienia?” jest uczciwe i zasługuje na uczciwą odpowiedź.
Postanowiłam, że odpowiedzą na nie sami studenci.
W trakcie zajęć każdy z nich poznaje swoje wyniki testów (Gallup CliftonStrengths i IP121), analizuje własną historię i pisze esej. Nie jest to streszczenie raportu. Esej ma pokazać, co student z tymi wynikami zrobił: skąd wzięła się jego droga, co go zaskoczyło, co okazało się przełomem, a co nadal budzi wątpliwości. Przeczytałam wiele takich tekstów i uznałam, że lepszej odpowiedzi nie napisałby ani sylabus, ani żadna ulotka.
W tych esejach jest samotność w nowym mieście i odwaga, żeby zmienić kierunek studiów. Jest kryzys, z którego wychodzi się silniejszym, i perfekcjonizm, który raz napędza, a raz blokuje. Są historie ludzi, którzy zapomnieli o sobie, pomagając innym, i takich, którzy w wynikach testów znaleźli język dla rzeczy, które już wcześniej w sobie czuli. Jeden z autorów napisał, że testy „nie pokazały mi nowej osoby”, tylko „język dla rzeczy, które już były”. Inny zauważył, że czasem po prostu „trzeba się zgubić, żeby odnaleźć właściwą drogę”.
Przez najbliższy czas będę publikować dziesięć wybranych tekstów, [raz w miesiącu]. Każdy ukaże się za zgodą autora, w wersji skróconej i zredagowanej, podpisany samym inicjałem albo anonimowo. Nie są to eseje wzorcowe i nie chodzi o to, żeby wszyscy pisali tak samo. To prawdziwe, różne od siebie opowieści.
Jeśli jesteś studentem, który dopiero zaczyna tutoring i nie jest pewien, po co to wszystko, przeczytaj choć jeden z nich. A jeśli masz swój esej już za sobą, może znajdziesz w nich coś znajomego.
Zapraszam do lektury.
dr Monika Olszewska, tutorka akademicka, Collegium Da Vinci