Przeczytajcie wspomnienia Darii – studentki, która w lutym broniła swojej pracy inżynierskiej.
Cześć! Za tydzień czeka mnie ten wielki dzień, obrona pracy inżynierskiej. Zanim jednak stanę przed komisją, wzięło mnie na małe podsumowanie. To koniec pierwszego stopnia, ale nie mojej przygody z uczelnią, bo magisterka jest już w planach.
Z perspektywy tych 3,5 roku cieszę się, że podjęłam decyzję o studiowaniu właśnie tutaj. Choć muszę przyznać, że nie zawsze byłam o tym tak przekonana, jak dzisiaj.
Początki były zaskakujące
Na pierwszym roku informatyki spodziewałam się od razu masy wiedzy technicznej, a dostaliśmy… mnóstwo zajęć z kompetencji miękkich. Praca w grupach, Test Gallupa sprawdzający nasze talenty, zajęcia z kreatywności.
Wtedy tego nie docenialiśmy. Byliśmy głodni technicznej wiedzy. Pamiętam nasze rozmowy na korytarzu. Porównywaliśmy się ze znajomymi z innych uczelni:
- Oni: Składają komputery i piszą projekty w Pythonie.
- My: Rysujemy po kartkach i uczymy się o talentach.
Wtedy czuliśmy się trochę gorsi. Z perspektywy czasu? To był game changer.
Uważam, że ta otwartość i kreatywność to teraz mój największy atut. Na rynku IT jest masa niesamowicie uzdolnionych technicznie osób. Trudno być najlepszym we wszystkim. Ale połączenie wiedzy technicznej z kompetencjami miękkimi to wciąż rzadkość. To właśnie to wyróżnia mnie teraz na tle konkurencji.
Poznanie świetnych ludzi
Studia dały mi też okazję do poznania świetnych osób. Byłam częścią koła naukowego Warden Owls, zrzeszającego pasjonatów cyberbezpieczeństwa, z którymi jeździliśmy na konferencje i budowaliśmy społeczność. Co roku brałam też udział w zawodach sportowych, co nauczyło mnie walki do końca i próbowania nowych rzeczy.
Szczególnie ciepło wspominam szkolenie „Wschód Dzikiego Zachodu” organizowane w CDV. Choć minęły już 3 lata, wciąż pamiętam te warsztaty. Poprzez zabawę i symulację nauczyłam się tam kluczowych umiejętności negocjacyjnych. To była wiedza, która zostaje na lata. Z chęcią poszłabym na to jeszcze raz!
Jedźcie na wymianę!
Chyba najbardziej jestem wdzięczna za możliwość wyjazdu na wymianę do Portugalii. Spędziłam tam rok i uważam to za niesamowite doświadczenie. Życzę każdemu, aby miał szansę skorzystać z wymiany zagranicznej. To absolutny must have!
Praktyki
Uczelnia wymagała ich realizacji, co dla mnie było zbawienne. To ten moment, kiedy nie tylko „fajnie byłoby pracować”, ale „muszę zacząć”. Dzięki temu pchnięciu udało się, aktualnie pracuję w zawodzie. Myślę, że bez wymogu uczelni i odpowiedniego pokierowania, zebranie się do szukania pierwszej pracy w IT wymagałoby ode mnie o wiele więcej silnej woli.
Miałam też okazję realizować projekt interdyscyplinarny. Razem z innymi studentami robiliśmy redesign strony dla firmy zewnętrznej (MoodUp). To było zderzenie z realnym klientem, realnymi wymaganiami i… realną satysfakcją, gdy wszystko zadziałało.
Studia to naprawdę fajna sprawa
Uważam, że studia to naprawdę fajna sprawa. Jak powtarzają mi wszyscy dookoła: w życiu się jeszcze napracuję. Dlaczego więc nie dać sobie tej przestrzeni na naukę i rozwój teraz? Moim zdaniem kluczem jest balans. Warto chłonąć wiedzę na uczelni, a doświadczenie zawodowe zdobywać stopniowo, bez zbędnej presji.
Do zobaczenia na korytarzach CDV!