Nie umiem śpiewać. Ale umiem pisać teksty, szukać emocji i wymyślać obrazy, które zostają w głowie trochę dłużej niż do następnego scrolla.
Dlatego kiedy na zajęciach Content marketing w Internecie, prowadzonych przez Mariannę Krupę, tworzyliśmy kampanię społeczną „Ty powinnaś być najlepsza”, postanowiłam zrobić coś, czego wcześniej nie próbowałam. Napisałam piosenkę. A potem wykorzystałam AI, żeby mogła naprawdę wybrzmieć.
Temat ambiwalentnego seksizmu nie pojawił się u mnie przypadkowo. Zaczęłam o nim mocniej myśleć dzięki mojej mamie — rozmawiałyśmy o stereotypach jeszcze w szkole i wtedy zrozumiałam, że niektóre komunikaty wobec kobiet brzmią jak troska, ale w rzeczywistości mogą ograniczać.
Właśnie o tym była nasza kampania. O presji, która często udaje dobrą radę.
„Bądź ambitna, ale nie bądź za głośna”.
„Buduj karierę, ale nie zaniedbuj domu”.
„Bądź stanowcza, ale nie przesadzaj”.
Niby motywacja. Niby dla naszego dobra. A jednak po czasie zostaje jedno pytanie: to jaka ja właściwie mam być?
Z tego pytania powstała piosenka – i teledysk.
Wszystko zaczęło się od słowa „powinnaś”
W centrum kampanii postawiliśmy słowo „powinnaś”. Jedno słowo, a potrafi ważyć naprawdę dużo.
Powinnaś być miła. Powinnaś być silna. Powinnaś być ładna. Powinnaś być skromna. Powinnaś sobie radzić. Powinnaś nie przesadzać.
Pisząc tekst piosenki, chciałam pokazać absurd tych oczekiwań. Dlatego pojawiły się w nim przerysowane obrazy: kobieta ma być pracowita jak pszczółka, gotować jak mistrzyni kuchni, wyglądać jak diwa i jeszcze sama wydeptywać sobie drogę. Trochę ironicznie, trochę niepokojąco — bo właśnie taka bywa presja: ukryta w zdaniach, które znamy od dziecka.
AI nie zrobiło projektu za mnie
Kiedy tekst był gotowy, pojawiło się pytanie: jak sprawić, żeby piosenka naprawdę zabrzmiała, skoro sama nie jestem wokalistką?
Sięgnęłam po Suno — narzędzie AI do generowania muzyki i wokalu. Zanim jednak wpisałam prompt, szukałam inspiracji. Najbardziej przyciągnął mnie klimat Boy Harsher – „Pain”: chłodny, niepokojący, powtarzalny, trochę jak myśl, która wraca, choć nie chcesz jej słyszeć.
Nie chodziło mi o kopiowanie cudzego stylu. Bardziej o znalezienie nastroju, który pasuje do kampanii o presji wobec kobiet. Chciałam, żeby piosenka była alternatywna, mroczna, trochę teatralna i niewygodna — nie jako ładne tło, ale jak głos w głowie, który powtarza: „powinnaś, powinnaś, powinnaś”.
Dla mnie AI nie było autorem tej piosenki. Nie wymyśliło problemu, nie napisało tekstu i nie wiedziało, dlaczego słowo „powinnaś” może być tak ciężkie. Pomogło mi tylko w tym, czego sama technicznie nie potrafiłam zrobić — wygenerować muzykę i wokal.
Teledysk nagrany w domu
Do piosenki powstał też teledysk. Nagrany w domu, na tle białej ściany, bez planu zdjęciowego i profesjonalnej ekipy. Występowałam w nim ja — ale nie chciałam pokazywać tylko twarzy.
W klipie pojawiają się fragmenty ciała: oko, usta, dłonie, plecy, nogi. To był świadomy wybór, bo kobiety często są oceniane właśnie „po kawałku” — za wygląd, głos, ruch, ubranie, makijaż czy sposób bycia.
Pojawia się też patelnia. Element ironiczny, ale bardzo celowy. Czasem przesada pokazuje problem mocniej niż spokojne wyjaśnienie.
Co było moje, a co zrobiło AI?
AI miało w tym projekcie jedno konkretne zadanie: zamienić tekst w dźwięk. Temat, słowa, klimat, koncepcja teledysku, każdy kadr i każda decyzja – to były moje wybory. Dzięki temu mogłam pokazać pomysł w formie, która wcześniej byłaby dla mnie technicznie nieosiągalna.
I właśnie w tym widzę największą wartość AI w kampaniach społecznych – może pomóc osobom z ograniczonym budżetem, bez studia nagraniowego czy dużej ekipy, stworzyć coś bardziej kompletnego. Ale nie zwalnia z odpowiedzialności za przekaz. Szczególnie gdy kampania dotyczy ważnego społecznie tematu.
„To nie ja”
Najważniejszy moment piosenki pojawia się na końcu, gdy powtarza się fraza: „To nie ja”.
Dla mnie to nie jest ucieczka. To moment rozpoznania, że wiele oczekiwań, które nosimy w sobie, wcale nie należy do nas. Ktoś kiedyś powiedział, jaka kobieta „powinna” być. Potem ktoś to powtórzył. A potem kolejne osoby uznały, że tak po prostu wygląda troska.
Nasza kampania miała pokazać, że można ten mechanizm zatrzymać. Nie przez atakowanie tych, którzy takie komunikaty powielają — bo często naprawdę chcą dobrze. Tylko dobra intencja nie zawsze oznacza dobre słowa.
Czego nauczył mnie ten projekt?
AI w kampanii społecznej nie musi zastępować kreatywności. Może ją poszerzać.
Może pomóc osobie, która nie umie śpiewać, stworzyć piosenkę. Może zamienić tekst w dźwięk. Może sprawić, że pomysł stanie się bardziej kompletny.
Ale najważniejszy nadal jest człowiek: jego temat, emocje, decyzje i wrażliwość.
Bo AI może zaśpiewać.
Ale najpierw ktoś musi mieć coś do powiedzenia.