Dane… czym są dane? Dane są wszędzie i są wszystkim wokół. Przyzwyczajenie do liczb jako danych, to duże uproszczenie. Gdyby wystarczyły nam liczby, procenty, różnice punktów… wiedzielibyśmy coś, ale nadal niewystarczająco dużo. Nie oznacza to, że dane liczbowe są bezużyteczne. Wręcz przeciwnie, ale mogą być niewystarczające. Cóż z tego, że dowiadujemy się z ankiety przeprowadzonej przez pewien portal internetowy, że około 40% rodziców jest niezadowolonych ze zdalnego nauczania swoich dzieci oferowanych przez szkoły w czasie kwarantanny. Oczywiście była to ankieta niezwykle uproszczona, ale ten wynik nie mówi nam prawie nic, albo to co mówi jest sporym uproszczeniem. Można przygotować narzędzie, w taki sposób, że dowiemy się kto wybrał tę odpowiedź, czyli w jakim wieku czy o jakim statusie ekonomicznym były to osoby. Czasami to jednak nadal za mało.
Wiele zależy od tego jaki jest cel naszych analiz, czyli po co je robimy i czy czasami nie chcemy tylko udowodnić naszych wcześniejszych założeń. Pamiętajcie, nic nie jest do końca obiektywne… Nie twierdzę, że liczby nic nie wnoszą, proponuję raczej, by przyjrzeć się co ujawnią inne dane, co może dać spojrzenie ponad liczbami, spojrzenie poza horyzont cyfr.
W badaniach społecznych nie dyskutuje się już nad wyższością badań ilościowych nad jakościowymi. Oczywiście są osoby, które nadal preferują wyłącznie liczby i każdy inny sposób badania uznają za niewiarygodny, nierzetelny, nieobiektywny. Ale mam też kolegę, który jest statystykiem i kiedyś rozmawialiśmy o moich danych i zapytał mnie: „co tam masz i co Ci udowodnić?”. Każde dane można zmanipulować, każde… Liczby nie są zawsze „czyste” i „obiektywne”. Częściej jest tak, że badaczki i badacze z jakiś względów preferują dany rodzaj poznawania rzeczywistości lub wybierają daną metodę badawczą do rodzaju badań, celów, które sobie stawiają, problemów badawczych.
Tak, a teraz przyznaje się – preferuję badania jakościowe. I wcale nie dlatego nie ufam liczbom, ja po prostu wątpię w obiektywizm, a w badaniach jakościowych mam przestrzeń, by zwerbalizować moje dylematy jako badaczki. Gdy prowadziłam wywiady wśród mężczyzn pracujących jako pielęgniarze zastanawiałam się nad swoją sytuacją jako badaczki. Jaki może mieć wpływ to, że jestem kobietą i rozmawiam z mężczyznami? Jak na naszą rozmowę wpłynie fakt, że jestem wykładowczynią i niektóre te osoby mogą mnie skojarzyć? To przykłady pytań, które stawiałam sobie przed i w trakcie zbierania danych. Przyszedł jednak moment analizy. Tu czas na kolejne refleksje. Jak moja perspektywa może wpłynąć na proces analizy? Jak te dane przepuszczam przez mój „filtr”? Bo taki „filtr” ma każdy. Dlatego właśnie napisałam kilka zdań temu, że prowadzę badania jakościowe. Dzięki temu wiecie z jakiego miejsca piszę. Dane ilościowe i jakościowe bardzo często się uzupełniają. Badałam funkcjonowanie mężczyzn w pielęgniarstwie, ponieważ wiedziałam, że stanowią oni niespełna 2% personelu pielęgniarskiego. To był punkt wyjścia, ale liczby nie odpowiedziałby na szereg kwestii. Nie zrealizowałabym postawionego celu badań.
Ten fragment osobisty pokazuje zatem z jakiej perspektywy piszę, pokazuje też, że dwa podejścia są tak samo uprawnione, choć ich wykorzystanie zależy od celu. Nie odpowiedziałam jednak nadal na pytanie jak prowadzić badania jakościowe teraz, w czasach kwarantanny. Wychodzę jednak z założenia, że najpierw dylematy, niepewności, a potem „mięcho”. Choć jestem wegetarianką.
Wróćmy zatem do pierwszego zdania. Dane… czym są dane? A może szerzej: czym są dane w ramach badań jakościowych i jak je pozyskać? Wszystko można określić jako dane! Trzeba je tylko umieć przeanalizować. Jak zatem wygenerować dane w czasie kwarantanny? Poza tymi, które są wokół i tak na prawdę wystarczy po nie sięgnąć, możemy zachęcić innych do ich wytwarzania. Jeśli interesuje nas konkretna kwestia, konkretny temat. Jak na przykład badać sytuację kwarantanny w czasie kwarantanny? Rozejrzyjcie się wokół jak dużo informacji mamy na ten temat. Wszędzie. Telewizja, media społecznościowe, internet żyje tak, jakby był to jedyny temat. Sięgamy zatem po te dane. Mało nam. Generujemy dane zapraszając osoby, by pisały o tym, co nas interesuje, czyli tego, jak przeżywają kwarantannę. Badania, i to różnego rodzaju, dotyczące kwestii funkcjonowania podczas kwarantanny rozpoczęły się kila dni po 11 marca 2020.
Poznańscy socjologowie i socjolożki rozpoczęli w sieci badania podłużne, czyli w tej samej grupie osób realizuje się badania w odstępie określonego czasu. Pojawiły się też inicjatywy zachęcające do pisania pamiętników z czasów pandemii. To dość tradycyjna metoda badawcza, gdzie ogłasza się często konkursy na pamiętniki o danym okresie lub dotyczące jakiegoś regionu, ale jakże dużo dała i może dać informacji. A z takich najłatwiej dostępnych?
W drugiej połowie marca socjolożka i socjolog z Białegostoku założyli grupę na popularnym portalu społecznościowym: Pandemia Stories PL. Proszą by pisać o codzienności, o tym jak wygląda dzień, praca, kontakty z bliskimi, domownikami i dalszą rodziną, zakupy, czas wolny. Grupa liczy prawie dwa tysiące członkiń i członków. Ile tam jest danych! I to danych na konkretny temat.
Pozostaje ostatnie kwestia, ten ogrom danych trzeba przeanalizować. Jak radzić sobie z danymi jakościowymi, choć również ilościowymi, czyli jak je analizować i wyciągać wnioski może się nauczyć się w ramach studiów Analityka i badania ekonomiczne, gdzie spotkamy się na zajęciach.