Decyzja podjęta! Idziesz na studia. Czujesz ekscytację mieszaną z lekkim przerażeniem. W głowie masz wizję dyplomu i lepszej pracy, ale zaraz potem uderza Cię rzeczywistość. Jak ja to ogarnę? Pracuję na pełen etat, mam życie prywatne (a przynajmniej chciałbym mieć), a uczelnia jest oddalona o 300 kilometrów.
Znacie to uczucie? To ten moment, w którym entuzjazm zderza się z logistyką.
Dla wielu z Was studia niestacjonarne/hybrydowe to jedyna opcja na zdobycie kompetencji przyszłości bez rezygnowania z kariery zawodowej. Ale umówmy się, to nie jest spacerek. To wyzwanie z zarządzania czasem, energią i zasięgiem LTE. Kiedy zaczynałem informatykę w trybie online w Collegium Da Vinci, bałem się dwóch rzeczy: że utonę w morzu teorii i że mój internet w środku lasu nie udźwignie streamingu wykładu.
Dziś, będąc po pierwszych miesiącach nauki, wiem jedno – da się to zrobić. Co więcej – można z tego czerpać frajdę, nawet jeśli za oknem zamiast tramwajów słychać tylko szum drzew. W tym artykule pokażę Wam, jak przetrwać (i wygrać) pierwsze miesiące, jakich narzędzi używać, by nie zwariować, i dlaczego Active Directory to najlepszy przyjaciel studenta. Gotowi? No to lecimy.
Moja historia lekkiej paniki i start z wysokiego C
Mieszkam na Kaszubach, niedaleko Gdańska. Piękna okolica, strefa Natura 2000. Brzmi jak raj, prawda? Ale dla studenta informatyki to też wyzwanie. O światłowodzie mogę tylko pomarzyć, a najbliższy nadajnik jest zasłonięty przez ścianę lasu. Przeprowadzka do Poznania nie wchodziła w grę – tu mam pracę i dom. Kiedy zobaczyłem ofertę CDV, pomyślałem: ,,To jest to”. Informatyka nastawiona na praktykę, zjazdy online i tylko kilka wizyt w Poznaniu w semestrze. Brzmiało jak plan idealny.
Rzeczywistość zweryfikowała moje wyobrażenia już w pierwszych chwilach. Myślałem, że po prostu ,,odpalę kompa” i posłucham wykładu. Tymczasem okazało się, że studia informatyczne wymagają zaangażowania od pierwszej minuty. Pierwszy moment to był szok. Zderzenie z nowym słownictwem, konfiguracja środowisk programistycznych i świadomość, że muszę zmienić swoje nawyki o 180 stopni. Pamiętam, jak w piątek o 23:00 kończyłem instalować środowisko do C++, myśląc, że się przewrócę ze zmęczenia. Ale wiecie co? Satysfakcja, gdy pierwszy kod zadziałał, była tego warta.
Wyzwania dystansu 300 km
Mieszkanie z dala od uczelni ma swoje blaski i cienie. Głównym cieniem, przynajmniej w teorii, wydawał mi się brak tej specyficznej, ,,korytarzowej” atmosfery. Kiedy jesteś na uczelni stacjonarnej, idziesz z grupą na kawę i narzekasz na trudny projekt, to buduje więzi. Bałem się, że w domu, przed monitorem, będę zdany tylko na siebie. Rzeczywistość jednak szybko to zweryfikowała.
– Na początku czułem się wyizolowany. Bałem się, że ominie mnie networking, który jest kluczowy w IT. Na szczęście szybko ogarnęliśmy Discorda. Okazało się, że wirtualne relacje mogą być równie silne.
– Work-Life-Study Balance to najtrudniejszy boss do pokonania. W tygodniu pracujesz a w weekend masz zajęcia. Twój mózg musi się przestawić z trybu ,,pracownik” na tryb ,,student”.
– Problemy techniczne… tu prawo Murphy’ego działa. Internet pada zawsze wtedy, gdy masz prezentować projekt. Ale to też cenna lekcja jako przyszły informatyk uczysz się radzić sobie z awariami w czasie rzeczywistym.
Co ciekawe, ten model hybrydowy działa u nas jak dobrze napisany kod. Na co dzień trzymamy się bardzo mocno na komunikatorach. To tam sobie pomagamy i śmieszkujemy, ale to zjazdy w Poznaniu są tą „wisienką na torcie”. Kiedy raz na jakiś czas widzimy się na żywo, energia jest niesamowita. Nadrabiamy rozmowy, przybijamy w końcu te „piątki” w realu i ładujemy baterie motywacji na kolejne tygodnie przed ekranem. To właśnie te momenty sprawiają, że nie czuję się anonimowym awatarem, a częścią zgranej ekipy.
4 triki organizacyjne, które działają
Po kilku miesiącach prób i błędów (głównie błędów), wypracowałem system, który pozwala mi łączyć pracę, studia i życie. Oto moje ,,złote zasady”:
- Matryca Eisenhowera dla zadań – Brzmi poważnie, ale to prosta tabela. Dzielę zadania na: Pilne/Ważne (np. projekt zaliczeniowy na przyszły tydzień), Ważne/Niepilne (np. nauka nowego frameworka) i resztę. Dzięki temu nie gaszę pożarów, tylko planuję.
- Kalendarz Google – To moje centrum dowodzenia. Jeśli czegoś nie ma w kalendarzu to nie istnieje!
- Batchowanie zadań – Nie uczę się codziennie po godzinie, bo wybija mnie to z rytmu. Wolę usiąść wolnego dnia rano na 4 godziny ,,ostrej pracy”. Efektywność wzrasta drastycznie.
- Wirtualne grupy wsparcia – Mamy swoją grupę na komunikatorze, gdzie nie tylko gadamy o kodzie, ale też wysyłamy sobie memy. To namiastka akademika. Używamy też Discorda do wspólnych burz mózgów przy projektach grupowych.
Jak Collegium Da Vinci ułatwia życie
Czy studiując zdalnie, coś tracisz? W CDV – absolutnie nie. Mam wręcz wrażenie, że cyfrowy charakter tych studiów daje nam przewagę na rynku pracy. Uczelnia dostarcza narzędzia, które sprawiają, że bycie online jest naturalne, proste i efektywne.
Oto kilka systemowych rozwiązań, bez których nie wyobrażam już sobie studiowania:
- Active Directory (jeden login do wszystkiego) – To może brzmieć banalnie, ale uwierzcie mi – brak konieczności pamiętania 15 haseł to luksus. Mamy jeden login (np. ikowalski@edu.cdv.pl), który otwiera nam wszystko: Wirtualną Uczelnię, pocztę Gmail, platformę Blackboard.
- Wirtualna Uczelnia 24/7 – Nie muszę jechać 300 km do dziekanatu, żeby złożyć wniosek. Wszystko, od planu zajęć, przez płatności, po podania, załatwiam przez Wirtualną Uczelnię. Dla kogoś pracującego to oszczędność dni urlopowych.
- Praktycy, a nie teoretycy – Na informatyce uczą nas ludzie, którzy na co dzień pracują w software house’ach czy korporacjach IT. To widać! Większość zajęć to praktyka.
- Wsparcie rozwoju talentów – Już na początku studiów każdy z nas przeszedł badanie CliftonStrengths® (Gallupa). To nie jest typowy test psychologiczny, ale narzędzie, które pokazało mi, że moją siłą jest osiąganie i organizator. Dzięki temu wiem, jak się uczyć efektywnie, wykorzystując swoje naturalne predyspozycje.
- Platformy e-learningowe – Dostęp do materiałów na Blackboardzie i platformach językowych mam o każdej porze dnia i nocy. Mogę wrócić do wykładu o 2:00 w nocy, jeśli wtedy mam ,,flow”.
A co z życiem studenckim? Tu wchodzi organizacja Advinci. Nawet będąc studentem zdalnym, możesz dołączyć do projektów graficznych czy marketingowych. Nikt nie pyta o „expa”, liczą się chęci. Dzięki temu, mimo odległości, czujesz się częścią społeczności, a nie anonimowym loginem w systemie.
Podsumowując, to TY projektujesz swoje studia!
Adaptacja do studiów w trybie hybrydowym, mieszkając 300 km od uczelni, to proces. Na początku bywa trudno, pojawia się frustracja i zmęczenie. Ale z każdym tygodniem wchodzisz w rytm. Uczelnia daje Ci potężne narzędzia – Wirtualną Uczelnię, wsparcie tutorów i nowoczesną infrastrukturę IT. Jednak to od Ciebie zależy, jak ich użyjesz.
Nikt nie będzie stał nad Tobą z batem. Masz wolność, ale wolność wymaga dyscypliny. Jeśli marzysz o karierze w IT, ale boisz się, że „nie ogarniesz” logistyki to przestań się martwić. Skoro ja dałem radę, łącząc pracę, życie na Kaszubach i naukę, Ty też dasz!.
Do zobaczenia na (wirtualnym) korytarzu lub przy kawie na zjeździe w Poznaniu!