Rekrutacja 2026/2027 wystartowała!
Aplikuj
Blog Szkiełko i oko
06.07.2020

Drużyna Szpiku

dr inż. Magdalena Olechnowicz-Czubińska
Wykładowczyni

Rekrutacja na rok akademicki 2026/2027 trwa.

Aplikuj

O tym, czy Pani Prezes Dorota Raczkiewicz czuje się spełniona i jak działa Fundacja “Dar Szpiku” w czasach pandemii, rozmawiała Magdalena Olechnowicz-Czubińska.

Pani Doroto, czym dokładnie zajmuje się Drużyna Szpiku?

Głównym zadaniem Drużyny Szpiku jest edukacja i informacja na temat dawstwa szpiku i organów. Oswajamy strach i niewiedzę na temat oddawania szpiku, bycia krwiodawcą, obalamy mity o „dłubaniu w kręgosłupach”.

Która z tych akcji jest najbliższa Pani sercu?

Nie umiem odpowiedzieć, która z akcji jest mi najbliższa. Edukując i wracając do młodzieży z krwiobusem mam poczucie, że pojawia się kolejna szansa na uratowanie walczącego o życie chorego. Z drugiej strony, kiedy odwiedzamy dzieci i Ich rodziny na onkologii, mam poczucie, że moje życie naprawdę ma sens, że to konkretne pomaganie, zmienianie życia. Bardzo lubię akcje sportowe, biegi, na których pojawia się kilkadziesiąt osób w czerwonych koszulkach. To puzzle, które składają się na całość.

Kto może zostać wolontariuszem Drużyny Szpiku?

Wolontariuszem Drużyny może zostać każdy. To taki chichot losu – wymyśliłam Drużynę, a nie mogę być dawcą, bo kiedyś byłam bardzo chora. To dowód na to, że każdy niezależnie czy może być krwiodawcą, dawcą może pomagać. Trzeba zwyczajnie chcieć, no i mieć otwarte uszy, oczy i serce. Możliwości działania jest bardzo dużo, bowiem Fundacja będzie tam,„gdzie poniosą” ją ludzie.

Praca z chorymi dziećmi bez wątpienia należy do trudnych. Czy ciężko jest znaleźć osoby, które chcą być wolontariuszami?

Nie wszyscy chcą spotykać się z chorymi, nie zawsze są gotowi zaglądać na oddział onkologiczny, rozmawiać z bliskimi pacjentów. I nie każdy musi. To wolontariuszy wybiera jak chce pomagać, to ma być dla Niego dobre, bezpieczne i rozwijające. Rzeczywiście bycie z chorymi to zadanie wyjątkowe i niejednokrotnie przerastające wolontariuszy. Ale z drugiej strony dające wielką radość.

W jednej z ogólnopolskich stacji telewizyjnych wyemitowano reportaż o tym, że zaprosiła Pani celebrytów do pracy w kawiarni! Znani aktorzy, sportowcy, muzycy zostali na jeden dzień kelnerami by wesprzeć dzieci chorujące na białaczkę. Czy trudno było namówić ich do współpracy?

Ambasadorami Fundacji jest bardzo wielu znanych ludzi, to aktorzy, piosenkarze i sportowcy. To co jest najważniejsze, to nieprzypadkowe osoby, Oni odwiedzają dzieci na oddziale, pomagają Onkomamom, biegają w koszulkach, organizują zbiórki, grają charytatywne koncerty. I to co najważniejsze większość z Nich to potencjalni dawcy szpiku, czekający na ten magiczny telefon z informacją, że mogą kogoś uratować. Akcja w Petit Paris to była przygoda, fajnie było patrzeć jak Kasia Bujakiewicz, czy Bartek Jędrzejak podają kawę. Akcję połączyła oczywiście idea pomagania. Wystarczył jeden telefon.

W czasie pandemii koronawirusa nie macie możliwości odwiedzania dzieci w szpitalach. Udaje się Wam jakoś utrzymywać kontakt? W jaki sposób utrzymujecie kontakt z podopiecznymi?

Czas pandemii to bardzo niebezpieczny okres dla wszystkich chorych, szczególnie tych onkologicznych. Dlatego wprowadzono zakaz odwiedzin i słusznie – to czas, w których trzeba chronić najsłabszych. My w tym okresie skupiliśmy się na Pomocy Medykom. Razem z poznańskimi Restauracjami i Spiżarnią Biesiadników przygotowaliśmy ponad 5500 obiadów, które trafiały do szpitali, DPSów i Monarów. Dzięki sponsorom kupiliśmy respirator, pompy infuzyjne, mnóstwo maseczek, rękawiczek, przyłbic, fartuchów i artykułów spożywczych. To był bardzo pracowity czas. Na zakończenie akcji, zamiast na onkologię pojechaliśmy z zabawkami do domów Samotnej Matki. W pomaganiu trzeba być elastycznym i uważnym, bo czasem nie trzeba szukać daleko kogoś, kto jest na życiowym zakręcie.

Czy macie już pomysły na kolejne akcje?

W tym roku ruszył projekt Ambasadorki Życia, który ma pokazać jak ważne jest badanie dzieci, że czasem zwykła morfologia potrafi wyprzedzić mnóstwo chorób. Bohaterkami projektu są młode dziewczyny, które w dzieciństwie wygrały bój z rakiem. No niestety Covid popsuł nam plany, ale na pewno wrócimy do tego.

W jaki sposób mogłaby Pani zachęcić studentów Collegium Da Vinci do wsparcia Drużyny?

Od ponad 10 lat mówimy, że najcudowniej jest mądrze i dobrze wejść w dorosłość, ja uwielbiam informację, kiedy ktoś pisze: Pani Doroto byłem oddać krew, zarejestrowałem się, mam oświadczenie woli. Bycie prawdziwie potrzebnym w tych zagonionych czasach to coś niesamowitego. Bycie wyjątkowym, a czasem jedynym na świecie to jest coś. Młodzi ludzie mają szanse nadać prawdziwy sens swojemu życiu. Nie trzeba iść na wojnę, aby kogoś uratować. I co najważniejsze nic nas to nie kosztuje.

Jak jeszcze można pomóc Fundacji Dar Szpiku? Co każdy z nas może zrobić, by wesprzeć działalność Drużyny Szpiku?

Fundacji najbardziej można pomóc, oddając krew, czy wiecie, że jedno dziecko chorujące na białaczkę, potrzebuje nawet 300 osób, które w czasie tego chorowania odda krew? Imponujące prawda? Tak to najlepsza pomoc, abyśmy nie musieli ciągle apelować: BRAKUJE KRWI.

Pani Doroto, czy może Pani o sobie powiedzieć o sobie, że jest Pani spełnionym człowiekiem?

Czy jestem spełniona? Hm sama nie wiem, mam czworo cudownych dzieci, prowadzę cudowną Fundację, robię to, co daje mi satysfakcję i dodaje skrzydła, studiuję na super uczelni. Tak jestem pewna, że jestem. Mam jedno największe marzenie, aby nigdy nikt z moich bliskich nie zachorował, nie chce być Onkomamą, czy Onkożoną. Gdybym ja zachorowała, dałabym sobie radę, ale kiedy choruje ktoś z bliskich to najtrudniejsze, życiowe zadanie, BYĆ OBOK.