Ewa Szulc
Dyrektor Działu Marketingu
Absolwentka Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, kierunku filologia rosyjsko-angielska oraz Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu – Studium Biznesu Międzynarodowego, akredytowany coach International Coach Federation na poziomie ACC. Zdobywała doświadczenie marketingowe i PR-owe w branży FMCG oraz branży retail, w tym w e-commerce. Pasjami czyta książki, ciągle uczy się czegoś nowego, uwielbia nieoczywiste podróże i spotkania z ciekawymi ludźmi. Niezmiennie wierzy naiwnie, że jeśli się czegoś bardzo pragnie, to wszystko jest możliwe.
Stałam przy fotelu fryzjerskim w butikowym salonie. Pot ściekał mi po plecach. Był jeden z tych dusznych dni, kiedy czujesz, że wszystko ci puchnie, jak u ludzika Michellin. Smarowałam pasma włosów klientki farbą o zapachu drzewa sandałowego z lekką nutą amoniaku i usilnie starałam się je zamknąć w aluminiowej folii, żeby kolorem podkreślić cięcie. Nic mi się nie udawało. Włosy wyślizgiwały się i czułam, że to wszystko trwa w nieskończoność.
– Co ja tutaj robię? Jestem do niczego, miną wieki zanim się tego nauczę. – tłukło mi się po głowie. Moja klientka, nieświadoma moich myśli, rozmawiała z drugą bywalczynią salonu o nowym Audi ze skórzaną tapicerką, którego niedawno stała się właścicielką. Przystojny, opalony fryzjer-stylista, w obcisłym czarnym T-shircie, z gracją używał nożyczek i grzebienia, mimochodem zagadując i czarując obie panie.
Jak to się stało, że ja, filolog z wykształcenia, marketingowiec z zawodu, znalazłam się jako nieudolna praktykantka w drogim salonie fryzjerskim?
Zaraz po studiach zaczęłam pracę w znanej korporacji. To była prawdziwa szkoła życia. Nabrałam tam nie tylko biznesowej „ogłady”. „Korpo” zawdzięczam wiele wartościowych szkoleń. To tam nauczyłam się zarządzać złożonymi projektami i dużymi budżetami. Podobało mi się to, że ciągle uczyłam się ciekawych rzeczy i poznawałam nowych ludzi, rozwijałam się. Z czasem jednak firma zaczęła się zmieniać. Procesy stały się tak skomplikowane i pracochłonne, że 99% wysiłku wkładałam w walkę z rzucanymi mi pod nogi kłodami. Siedziałam po godzinach, żeby zrobić prezentacje na ASAP, które powstawały tylko jako „sztuka dla sztuki”, bo tak naprawdę nikogo nie interesowały. Czułam, że się duszę i marnuję swoje życie. Nie było mi łatwo odejść z pracy. Miałam służbowe auto, wysoką pensję i inne benefity. Jednak zdecydowałam. Wyfrunęłam ze swojej „złotej klatki”.
W marketingu pracowałam jeszcze w kilku różnych firmach, aż pewnego dnia doszłam do wniosku, że mam go dosyć. Chciałam spróbować robić coś własnymi rękoma, w bliskim kontakcie z drugim człowiekiem. Stąd pomysł na fryzjerstwo. Ostatecznie fryzjerem-stylistą nie zostałam, bo to jednak nie było to, ale nauczyłam się podstaw zawodu. Dziś ścinam włosy rodzinie i znajomym.
“To wtedy – by odnaleźć samą siebie i swoje powołanie – pojechałam do Azji. Samodzielnie!”
To był niezwykły czas. Doświadczałam. Myłam podłogę w buddyjskiej świątyni, wędrowałam po pustyni Gobi, przez dwa tygodnie radziłam sobie bez bieżącej wody i innych wygód. Czułam wolność i bezkresną przestrzeń. Miałam wrażenie, że ożywczy wiatr, który rozwiewał moje włosy, czyścił także moją głowę.
Co wyniosłam z moich doświadczeń?
Upewniłam się, że nigdy nie jest za późno, żeby realizować swoje pomysły, nawet te, które innym wydają się niedorzeczne. Że chcę je sprawdzać w praktyce, żeby wiedzieć, czy to coś jest dla mnie, czy nie. Chcę mieć pracę, w której będę się czuła „na swoim miejscu”, w której będę sobą. I że nawet jeśli taką będę miała, to wiem, że to nie musi być na zawsze. Mogę się zwyczajnie zmienić i zapragnąć czegoś innego. I to też jest w porządku. Bo praca dla mnie ma wtedy sens, gdy oprócz zarabiania na życie, służy jakiemuś celowi, w który wierzę.
Ten sens znalazłam w Collegium Da Vinci, gdy po powrocie szukałam pracy. Tu wraz z zespołem marketingowym i innymi pracownikami udało nam się nazwać istotę tego miejsca – CIEKAWOŚĆ. Zostanę na „Uczelni ludzi ciekawych”, dopóki będę czuła, że to, co robię, pomaga mi i innym poszukiwać swojej drogi i rozwijać się.
Howard Thurman, mentor Martina Luthera Kinga, powiedział: „Nie pytaj czego potrzebuje świat. Zapytaj, co sprawi, że zaczniesz żyć i zrób to… świat potrzebuje ludzi, którzy zaczęli żyć”.
Ja w Collegium Da Vinci, mimo że jak każdy, miewam lepsze i gorsze dni, czuję, że żyję.
Projekt „Ciekawych ludzi historie”
Historia Collegium Da Vinci to przede wszystkim historie ludzi, którzy ją tworzą – historie ludzi ciekawych, na co dzień pracujących w CDV. Wielu z nich zdecydowało się opowiedzieć o uczelni spisując swoje wspomnienia… oddając w ręce czytelników kawałek siebie. Opowieści prorektora i dziekanów, kierowników katedr i pełnomocników, a także dyrektorów i specjalistów w pionie administracji, najlepiej powiedzą Wam kim jesteśmy i jakie wspólnie tworzymy miejsce.
Publikację „Ciekawych ludzi historie” zrealizowaliśmy we współpracy z dr Moniką Górską – reżyserem, wykładowcą, autorem, mentorem, twórcą Mistrzowskiej Szkoły Storytellingu Biznesowego online i jej Fabryką Opowieści.
Pobierz całą publikację w pliku PDF: Ciekawych ludzi historie